Witamy na stronie Zespołu Szkół w Gwizdałach!

Książki, które warto przeczytać...

Bracia Lwie Serce

Wiele dorosłych osób czytających tę książkę zadaje sobie pytanie - czy to oby na pewno książka dla dzieci? Ja czytałam tę książkę dawno temu, a teraz do niej wróciłam (Uczniowie klasy V wiedzą dlaczego ;-))... Było warto - nie sądzę, żeby znalazła się choć jedna osoba, któa po przeczytaniu uzna, że nie warto. Książka jest wspaniała, wzruszająca, uwalnia głęboko ukrywane na co dzień emocje.  Zapraszam więc do Nangijali... Tylko zabierzcie ze sobą paczkę chusteczek, przyda się!

 Bohaterowie książki umierają, opuszczają ten świat i odnajdują się po drugiej stronie, gdzie miało być tak pięknie, ale wcale nie jest. Tamten świat, o którym tak często się mówi, że jest dobry i radosny, wcale nie okazuje się lepszy od naszego. Chłopcy żyją może jak w baśni, ale jest to baśń nieszczęśliwa. Ich wysiłki spełzają na niczym, umierają po raz wtóry. I znów budzą się w pięknym świecie, tyle że, jako czytelnik, nie umiałam mieć nadziei, że tym razem będzie inaczej...

Myślę, że to wspaniałe, iż autorka nie nazwała tej krainy na przykład Rajem czy też Czyśćcem, choć takie skojarzenia wielu ludziom już się nasuwały. I chyba wcale nie o to chodziło, by pokazać, co jest po śmierci. Bo jest to książka przede wszystkim o odwadze, odpowiedzialności za drugą osobę, o tak wielkiej miłości, za którą można poświęcić własne życie. Jest to też książka o niemocy wyrażania bólu, o zwykłej, ludzkiej niemocy mówienia o śmierci bliskich, o cierpieniu i o ogromnej samotności.

Sucharek opowiada czytelnikom o śmierci Jonatana wycinkami z gazet, nie potrafi bowiem ubrać owego wydarzenia we własne słowa. Tak, Jonatan umiera pierwszy, ratując brata z płonącego domu. Ale ma się wrażenie, że to jest dobre. Dlaczego? Sucharek bardzo boi się samotności, wydaje się, że oprócz brata nie ma tak bliskiej osoby. Podziwia go, przy nim czuje się „ważniejszy”, poza tym Jonatan jest dla niego drogowskazem i wierzy mu niemal bezgranicznie. Dlatego pewnego dnia Sucharek stanął przed furtką z napisem Bracia Lwie Serce w Nangijali. W końcu był zdrowy i mógł robić to wszystko, o czym zawsze marzył będąc na ziemi. I był z nim Jonatan.

Ale Nangijala nie okazuje się sielską krainą. Strach każdego dziecka musi zostać upostaciowiony, tutaj jest to okrutny Tengil z Karmaniaki i Katla — smoczyca na jego usługach. Sucharek zmaga się z własnym strachem i w gruncie rzeczy postępuje bardzo odważnie. Ale wciąż czuje się mniejszy i słabszy od Jonatana. Decyzja o skoku w przepaść ze sparaliżowanym Jonatanem jest pokonaniem strachu, jest wzięciem odpowiedzialności za brata, jest w końcu spłaceniem długu wobec niego. Jonatan kiedyś powiedział do Sucharka:

„Są rzeczy, które się musi zrobić, bo inaczej nie jest się człowiekiem, tylko nędznym śmieciem”.

Sucharek nie chce być śmieciem. Nikt nie chce. I właściwie ten skok nie jest skokiem samobójczym ani nakłanianiem do niego, gdyż po Nangijali jest Nangilima, gdzie znalazł się już przybrany dziadek Mateusz i gdzie oni w końcu też by się znaleźli. Dopiero Nangilima jest krainą, gdzie panuje jeszcze „czas ognisk i bajek” w której chyba wszyscy mogą żyć naprawdę — czując miłość i bezpieczeństwo.

Myślę, że nie jest to tylko cudowna książka dla dzieci, od której nie można się oderwać. To również książka dla nas, dorosłych, która może nam powiedzieć, jak rozmawiać o bolesnych tematach z dziećmi. Dzieci mają prawo wiedzieć, że śmierć istnieje, i tak samo jak dorośli zasługują i potrzebują przede wszystkim szczerości.